piątek, 27 lipca 2012

Niedbale i bez szkicu

Coś długo nie mogłem się zabrać do rysowania. Chyba nie mam ochoty rysować czegoś "poważnego", czyli planować rysunek, robić research w poszukiwaniu detali wizualnych (jak strzelba przy steampunkowym piracie), rysować ostrożny szkic i potem dopiero lecieć tuszem. Owszem, takie tworzenie mnie rozwija, bo uczę się rysować nowe rzeczy, ale jest też nieco pracochłonne, a ja jestem jakiś zalatany ostatnio. I mi się nie chce.

Ale równocześnie nadal bazgram od niechcenia po zeszycie w robocie, czyli że ręka chce rysować. No to pomyślałem, że wrócę do klasycznej dla mnie metody, czyli rysowanie na szybko, bez szkicu i bez planowania. Na spontan, można powiedzieć. Oczywiście w takich tworach będzie więcej błędów w kwestii proporcji, cieniowania itd., ale chuj z tym. Rysuje się przyjemnie i to wystarczy w tej chwili. Nastawcie się po prostu na graficzne wpadki tu i ówdzie :)
 
Na przykład ten żołnierz na ostatnim obrazku jest mega-pokraczny, ale jak się go fajnie bazgrało!





środa, 25 lipca 2012

FILM: "Dom w głębi lasu"

"Dom w głębi lasu" (Cabin in the Woods) (2012)
Reżyseria: Drew Goddard
Scenariusz: Drew Goddard, Joss Whedon
Obsada: Kristen Connolly, Chris Hemsworth, Anna Hutchison, Fran Kranz, Jesse Williams, Richard Jenkins, Bradley Whitford

© Mutant Enemy Productions / Lionsgate 2012
Cholernie ciężko zrecenzować ten film, nie spoilerując równocześnie. A spolerowanie w tym wypadku byłoby prawdziwą zbrodnią, więc recenzja chyba będzie krótka :) Ale spróbujmy.

Dom w głębi lasu to najnowsze dziecko Jossa Whedona, który to cacko współtworzył i wyprodukował. Rzecz zaczyna się w sposób doskonale znany miłośnikom młodzieżowych slasherów: ekipa młodziaków wybiera się do głuszy, by cieszyć się wolnym czasem, imprezować, seksić się itd., ale w owej głuszy grasuje coś bardzo złego... Potem wiadomo: nastolatki się bawią, a to coś wyłapuje je pojedynczo i morduje. Schemat? Oczywiście. Chociażby słynne Piątki 13-tego tu pasują. Albo inny klasyk: Martwe zło (Evil Dead), gdzie młodzi w starej chacie pośrodku lasu odnajdują księgę, która potrafi przywoływać demony. I rozpętuje się cała masa syfu...

Nie bez powodu przywołuję tu takie znane i kochane tytuły. Dom w głębi lasu jest pastiszem horrorów i czerpie z nich pełnymi garściami, przynajmniej z początku. Wszystkie wymienione powyżej elementy są w tym filmie i widz zrazu ma wrażenie, że ogląda kolejną wariację na temat... Aż do momentu, kiedy okazuje się, że owe schematy zostały wykorzystane przez twórców w zupełnie nowy, przewrotny sposób, tak pomysłowy, że niżej podpisany po prostu klęknął. Fani tych klimatów niby dostają coś co dobrze znają, ale potem wszystko okazuje się być czymś innym, niż się wydawało. Nadmienię tylko, że drugie (i trzecie) dno tej produkcji jest niesamowicie satysfakcjonujące, a delikatne nawiązanie do (tu mikro-spoiler) Lovecrafta jeszcze dodaje smaczku.

Podsumowując tę nieco enigmatyczną recenzję powiem, że polecam jak jasna cholera. Znakomita rzecz dla miłośnika szeroko pojętej grozy filmowej. Jest tu wszystko co trzeba: gore, efekty, strach, zaskoczenie... Do tego bohaterowie dają radę, choć też są chodzącymi kliszami. Weterani horroru będą się świetnie bawić, wyłapując elementy zapożyczone z innych filmów, a potem cieszyć, że zostały tu one postawione na głowie; reszta też nie powinna narzekać. Ogólnie rewelka, bierzcie i oglądajcie.

9/10

PS. Tylko macek mi brakowało, ale nie powiem, kiedy :)

piątek, 20 lipca 2012

FILM: "[REC]³ Geneza"

"[REC]³ Geneza" ([REC]³ Genesis) (2012)
Reżyseria: Paco Plaza
Scenariusz: Paco Plaza, Luis Berdejo
Obsada: Carla Nieto, Leticia Dolera, Diego Martín, Àlex Monner, Mireia Ros

© Filmax / Magnolia Pictures 2012
Fanem [REC] jako serii jestem od kilku lat, zakochałem się w jedynce jeszcze kiedy była ona relatywną nówką na rynku (o a remake'u w postaci Quarantine nie było w ogóle jeszcze mowy). Film jest znakomity, genialne napięcie i tempo, oglądając go w nocy i przy słabym świetle oraz na słuchawkach byłem z lekka zesrany. A to przy horrorach zdarza mi się średnio raz na dziesięć lat... No i ta końcówka w ciemności na poddaszu. Mniam.

Potem był [REC]2, bardzo podobny do pierwszej części, bo dziejący się w tym samym budynku zaledwie kilka godzin później. Niektórzy narzekają, że ta część jest bardzo odtwórcza, ale mnie to specjalnie nie przeszkadzało, bo nakręcona jest równie dobrze, jak [REC]. No i mamy tu rozwinięcie zaakcentowanych delikatnie w jedynce wątków watykańskich, opętania panny Medeiros, okultyzmu. Końcówka mało ma wspólnego z filmem o zombie, a więcej z Egzorcystą dajmy na to. Też pięknie.

No i oto nadszedł [REC]³ Geneza, nie będący zasadniczo prequelem ani sequelem, tylko raczej spinoffem; z wydarzeniami z poprzednich części nie ma wiele wspólnego, wspólne jest tylko opętanie i inwazja zombie, tym razem na teren uroczystości weselnej pewnej młodej pary. Film popełnił Paco Plaza, czyli współtwórca serii, ale postanowił odejść nieco od (może nieco zużytej) formuły kręcenia całości z ręki i z punktu widzenia operatora kamery, będącego w centrum wydarzeń. Zamiast tego dostajemy klasycznie pokazaną akcję, z montażem, zmianami kątów kamery itd. Kręcenie z ręki pojawia się tylko w prologu, zanim zobaczymy tytuł filmu. Ot, taki smaczek dla fanów. Czy wpływa to jakoś negatywnie na odbiór filmu? Nie sądzę, owszem - przez chwilę czułem się dziwnie, gdy akcja zaczęła być pokazywana klasycznie, ale szybko się przestawiłem. Jest ok.

O wiele większą zmianą jest zmiana nastroju opowieści w porównaniu do poprzedników. W Genezie mamy dość konkretną ilość humoru, głównie oczywiście czarnego. I jest to w tej serii coś nowego, choć na sieci widziałem opinie znacznie wyolbrzymiające to zjawisko. Niektórzy nazywają ten film komediohorrorem, co jest grubą przesadą. Bez jaj, panie i panowie. Jest trochę śmiechu i masa ironii, ale to nadal jest srogi horror, dokładnie jak [REC] 1 i 2. Tyle, że z akcentem przesuniętym nieco w lżejsze rejony. Na to ostatnie może wpływać też kolejna nowość w tej franczyzie, a mianowicie zamierzony kicz rodem z B-movies. Zerknijcie tylko na plakat, obejrzyjcie końcówkę trailera... Tak, pannę młodą mam na myśli. Z piłą. Ale ja lubię takie klimaty, więc znów nie jestem na nie.

No więc oglądamy najpierw ślub,  potem bardzo rozkręcone wesele, następnie atak pierwszego zarażonego... I dalej już tradycyjnie. Chaos, śmierć, panika - standard. Tyle że na o wiele większej przestrzeni, niż na klatce i w ciasnych mieszkankach domu z poprzednich części. Młoda para pełni tu rolę głównych bohaterów i na samym początku tej zadymy małżonkowie zostają rozdzieleni, po czym przez resztę filmu próbują się odnaleźć. Widz śledzi perypetie ich oraz kilkoro innych ocaleńców, plączących się  młodym pod nogami.

I jak to wszystko wyszło? Well, jak dla mnie bombowo. Czarny humor i kicz mi nie przeszkadzają, inny sposób kręcenia również, natomiast pozostałe elementy są równie dobre, jak w poprzednich częściach. Jest dramatyzm, napięcie, gore, żal z powodu niektórych postaci... To jest po prostu dobry horror. Inna sprawa, że w zasadzie nic nie wnosi do serii, dzieje się obok, jest to opowieść, której równie dobrze mogłoby nie być. Jeśli więc oczekujecie, że Geneza doda do mitologii [REC] tyle co część druga na przykład, to się zawiedziecie. Jeśli jednak  macie po prostu ochotę na kolejny [REC], w dodatku w odświeżonej formie, to polecam bardzo.

8/10

PS. Ostatnie 5-10 minut filmu to mistrzostwo, ale nie chcę spolerować :)