niedziela, 18 marca 2012

Nowy, jakże mroczny Tim Burton...

Pojawił się wreszcie długo wyczekiwany trailer Dark Shadows, czyli najnowszego filmu Burtona. Przyznam, że nie wiedziałem o nim za wiele, poza głównym rysem fabularnym (cosik o wampirze tym razem, takim starym, sprzed paruset lat) oraz obsadą (epicka, choć ofkors Deppa i Helenki nie mogło zabraknąć). Ale w sumie szczegóły mało mnie obchodziły, czekałem po prostu na film, licząc na coś bombowego. Jakoś tak z automatu założyłem, że skoro Burton ma w tym roku jeszcze skierowane do dzieci Frankenweenie, to Dark Shadows będzie raczej ciężkie i mroczne. Miałem nadzieję na coś na miarę Sweeneya Todda pod tym względem.

Więc odpalam trailer. Zaczyna się pięknie, mrocznie, barokowo i burtonowo. Popatrzcie na te ujęcia zamku, nocnych skał na wybrzeżu czy cmentarza... Do tego scena pogrzebu wampira czy pani duch w korytarzu... Cudowne. Jestem w siódmym niebie. I tak dochodzimy do mniej więcej 42 sekundy zwiastuna, po której to wszystko chuj strzela. Zobaczcie sami.



No żesz kurwa! To będzie zwykła komedyjka o wampirze, który aklimatyzuje się po przebudzeniu w naszych czasach i usiłuje się dopasować do rodziny, zamieszkującej teraz jego starą rezydencję (Sok z Żuka much?)? Jezu, dlaczego? Tim już całkiem lajtowy się zrobił? Jeszcze Alicja była całkiem zajebista, choć nie miała za wiele burtonowskiego pazura, ale to w końcu był film dla Disneya. Ale teraz mamy dwa filmy tego pana w tym roku i oba lekkie, łatwe i przyjemne? Ja chcę mhroku, goddammit!

Oczywiście nie chodzi o to, że oceniam film przed obejrzeniem, bo ja wcale nie twierdzę, że będzie zły. Pewnie będzie niezłą komedią (choć widzimy tu humor nie najwyższych lotów IMO), ale ja nie tego chciałem od pana Tima Burtona. I powiem szczerze, że po tym trailerze z miejsca odechciało mi się iść na ten tytuł do kina, bo na komedie w zasadzie nie chodzę. I tylko żal zmarnowanego talentu reżysera oraz niesamowitej obsady w postaci Deppa, Bonham-Carter, Pfeiffer, Evy Green, Chloe Moretz, a nawet pana Jackiego Earle'a Haleya.

piątek, 9 marca 2012

Pan jaszczur - transporter nieopancerzony

Nie przyłożyłem się do wszystkich detali (karabiny, konstrukcja trzymająca kosze), bo mi się nie zawsze chciało. Za to największą radochę miałem z rysowania łusek na skórze jaszczura. Serio. W tym przypadku mi się chciało. Lubię się bawić w takie pierdołki.

czwartek, 8 marca 2012

"Project KARA" - 7 rozpieprzających minut

David Cage, główny projektant developera gier o nazwie Quantic Dream (na koncie mają Omikron: The Nomad Soul, Fahrenheit, Heavy Rain), postanowił pochwalić się nowym silnikiem graficznym, jaki firma przygotowuje na Playstation 3 (a pewnie i na późniejsze PS4). Na tę okazję sklecił siedmiominutową historyjkę, w całości generowaną przez ten silnik. Czyli to, co tu zobaczycie, to nie jest żaden render, żadna cutscenka, to jest grafika, jaką podobno ma w czasie rzeczywistym generować PS3.

Mamy tu proces składania domowego androida (gynoida), mającego szerokie zastosowanie w usługiwaniu człowiekowi, łącznie ze sferą seksualną. Robot zostaje sklecony, pracownik działu jakości sprawdza kilka z jego funkcji, po czym... coś idzie nie tak. Ten konkretny model okazuje się inny, niż pozostałe. Resztę już zobaczcie sami, cholernie warto. Powiem tyle: filmik miał robić wrażenie przede wszystkim grafiką, a rozwalił mnie zupełnie czym innym. Owszem, graficznie jest to cudowne, mimika Kary powala, jakość modeli i animacji też, ale te 7 minut głównie chwyta za serce i wywołuje emocje. Sprawdźcie sami, nie pożałujecie.



Tylko fajnie by było, gdyby następna gra od Quantic Dream nie była jedynie festiwalem QTE (quick time events, czyli naciskanie odpowiedniego przycisku w odpowiednim momencie), jak Heavy Rain. Poza tym chętnie zobaczyłbym grę o Karze z niniejszego tech-dema, ale podobno z następną grą QD ten filmik nie ma nic wspólnego.